Bać się wilka – nie idź do lasu))
O czym to jest?
Oczywiście o alergiach!
„Nie jedz czerwonych owoców i warzyw, uciekaj od puchu topoli, nie lizaj cipki” – to pierwsze wskazówki, które przychodzą pacjentowi na myśl, gdy przychodzi na myśl słowo „alergia”.
Czy to całkowicie prawda?
Nie!
Przykład:
- Buraki i marchewki są czerwone, ale są to warzywa uprawiane i spożywane na Ukrainie od wieków i nie wywołujące nadwrażliwości w krytycznej większości.
- Puch topoli leci i przeraża, ale nie powinieneś się go bać – nie jest przerażający, ale osadza się na nim pyłek różnych roślin, który jest dość agresywnym alergenem.
- Koty to jedne z najbardziej niebezpiecznych zwierząt domowych pod względem alergii. Ale gdy zwierzę jest kotkiem (nie kotem), wysterylizowanym, krótkowłosym lub łysym (sfinks), śpi nie w łóżku właściciela, ale w innym pokoju – obciążenie alergenem jest znacznie zmniejszone.
Więc!
Cierpiący pacjenci, którzy przez lata parskają nosami i kichają po wyczyszczeniu szafy, zabierają ze sobą krewnych, którzy w okresie marzec-kwiecień-maj-czerwiec-lipiec-sierpień ronią rzeki łez i drapią się po powiekach, a także zapraszają do towarzystwa tych znajomych , które okresowo pokrywają się taką wysypką, jakby siedzieli boso w pokrzywach, i chodźmy razem do lekarza na uduchowioną rozmowę o kapryśnej Pani „Alergo”.